Od razu przypomina mi się wywiad Simpsona w jakimś podcaście gdzie mówił, że po meczu Clattunburg przyznał, że chyba rywalom należał się rzut karny ale historia tamtego Leicester była tak nadzwyczajna, że nie chciał im psuć momentu.
Na tamto można było położyc łachę i potraktować jak bajdurzenia byłego piłkarza (chociaż jakbym miał zgadywać to mówił prawdę). No ale tutaj. Szczerość wynikająca z totalnej bezkarności.
Też fajny mecz wybrał, taki który w sumie o niczym nie decydował. Ale wyobraźmy sobie dwie drużyny walczące o tytuł do ostatniej kolejki i sędziego, który postanawia nie reagować na wyraźną rękę bo nie chce stresować kolegi
Tak sobie myślę, że jak jakieś środowisko jest sobie panem i plebanem, tzn samo się ocenia to zawsze kończy się to tak samo. Degrengolada.



