Mi też się łatwiej mówi po angielsku niż słucha. Czasami niektóre wyrazy są cholernie podobne w brzmieniu, a zapis i znaczenie mają zupełnie różne od siebie. Chodzi oczywiście głównie o akcent i ten dziennikarz faktycznie mówi dosyć prosto, ale przed rozmową prawdopodobnie ustalili takie działanie i nie chciał zaburzać ustaleń w trakcie, żeby uniknąć nieporozumień. Może też mieć obawę, że źle zrozumie, bo nie może podczas słuchania zrobić pauzy, a w mowie natomiast ma więcej pewności siebie i czasu na zastanowienie się.



