Zostaly 2 wyscigi do konca, od jakiegos czasu, to co najwazniejsze jest juz jasne. Kolejny raz MŚ zostal Max, a RB wygrywa klasyfikacje konstruktorow. O drugie miejsce przepycha sie Perez z Hamiltonem. W klasyfikacji konstruktorow drugie miejsce pewnie dla Mercedesa, choc jak beda tak jezdzic jak w Brazylii, to przy wystrzale formy konkurencji moga to jeszcze stracic. Na ich szczescie na 3. miejscu znajduje sie Ferrari vel Grande strategia. Tutaj wieksze szanse sa, ze Scuderia cos odwali niz to, ze przeskocza Mercedesa.
Natomiast sam ostatni wyscig mial kilka fajnych akcentow. To o czym pisalem wyzej, czyli Grande strategia - Leclerc zakonczyl wyscig na okrazeniu formujacym. Ilez ten chlopak musi miec cierpliwosci do zespolu, ze ciagle tam siedzi. Z drugiej strony gdzie ma sie podziac? Moze i moglby marzyc o Mercedesie, ale Hamilton na emeryture sie nie wybiera. Na nr 2 do RB nie pojdzie, zostaje mu Ferrari. Szkoda. Niech sie w koncu ta stajnia ogarnie, bo przykro sie na to patrzy.
Kolejny dobry wyscig McLarena, tym razem Lando pewnie dojechal na drugim miejscu. I to chyba max na co stac kogokolwiek w stawce poza Maxem, chyba ze ten akurat ma gorszy dzien, ale to sie za czesto nie zdarza.
No i na koniec fascynujaca walka o 3. miejsce miedzy Perezem a Alonso. Swietnie sie Hiszpan bronil do konca i na ostatnim okrazeniu w koncu udalo sie Perezowi wskoczyc na podium. Nastepnie minimalny blad Meksykanina zostal bezlitosnie wykorzystany przez Hiszpana i ten wrocil na 3. miejsce, a samo sciganie bylo na centrymetry do przekroczenia linii koncowej. Ta sytuacja to swietna reklama F1, bo takich akcji chce sie ogladac jak najwiecej.
Sporo obiecuje sobie po kolejnym wyscigu. GP w Las Vegas ma wszystko zeby bylo emocjonujace. Odbywa sie w nocy, tor uliczny, pierwszy raz w kalendarzu wiec jest nowoscia dla wszystkich. Licze na niespodzianki i przelamanie Ferrari, zeby Hamilton i spolka zleciala w klasyfikacjach jak tylko sie da



