F1 zaczalem sie interesowac wlasnie w momencie kiedy Kubica wracal do F1 i dostal fotel w Williamsie. Mniej wiecej w tym samym czasie na Netflixie obejrzalem serial o F1 i zdecydowalem, ze trzeba pojechac i zobaczyc to na zywo. To mniej wiecej tyle udzialu Kubicy w postrzeganiu F1 przeze mnie. Potem jego losy byly mi obojetne i jakos nie pociagnelo mnie, zeby sledzic jego dalsze losy. Cos tam pojezdzil, ale bez szalu, potem byl kierowca rezerwowym. Teraz to nawet nie wiem co sie z nim dzieje. Na pewno wplyw na to mialo, ze trafil do ekipy, ktora miala problem ze zlozeniem bolidu, ktory byl w stanie caly rok w ogole jezdzic, nie mowiac juz o jakis punktach (a i tak Kubicy w Niemczech sie udalo).
Pewnie gdyby to bylo lata temu gdy smigal w BWM, potem w Renault i mial juz podpisany papier z Ferrari, to narracja tego posta bylaby inna, ale nie bede zaskoczony jesli nie tylko ja tak to odbieralem 3-4 lata temu. To pewnie podobny case co Adam Malysz. Pierwsze sukcesy vs koncowka.
Patrzac na archiwalne nagrania jak smigal w Monako, to jego jazda musiala sie podobac i niezaleznie od narodowosci kibicowalbym mu.
Ogolnie dopoki on jezdzil w F1, to niesamowicie irytowalo mnie postrzeganie tej dyscypliny u nas w kraju przez pryzmat polskiego kierowcy, wszedzie bylo pelno nawiazan, a dla kogos postronnego to byly zbyteczne naglowki czy informacje. Cytowane ponizej konto na tt jest tylko tego przykladem:)
E: a co do ferrari:



