Jak dla mnie jedność narodu powinno się okazywać na co dzień, w kontaktach z rodakami. Z całym szacunkiem, ale jak ktoś przez cały rok pluje na drugiego obywatela bo ma inną orientację czy opcję polityczną, to idąc na marsz żeby "pokazać jedność narodu" jest zwykłym hipokrytom. Nie ważne czy nazywamy samych siebie Polakami, Europejczykami, Iworyjczykami, heteroseksualistami, gejami czy kosmitami. Jeśli potrafimy na co dzień żyć w szacunku do siebie nawzajem to jesteśmy narodem zjednoczonym, zaś jeśli nie to nim nie jesteśmy.
I tutaj może niepotrzebny przytyk z mojej strony, ale czytając już od lat to forum odnoszę wrażenie że najbardziej chętni do chodzenie w tym "pochodzie zjednoczenia" są właśnie ci, którym na co dzień bardzo daleko do postaw szanujących innych obywateli.



