Marsz Niepodległości

Awatar użytkownika
Boromir
Shadow stalker
Posty: 24894
Rejestracja: 30 gru 2006, 14:31
Reputacja: 5882

Marsz Niepodległości

Post autor: Boromir » 11 lis 2023, 21:36

Conrado pisze:
11 lis 2023, 18:50
Farmazon panie kolego ;)
Nie bardzo rozumiem. Dla lepszego zobrazowania sytuacji przytoczę felieton z 2006 roku (!) autorstwa Jarosława Makowskiego, autora, którego powinieneś nieźle kojarzyć.
Kościół, niestety, już ponosi koszty swojego obecnego zaangażowania politycznego. Obecna partia władzy, Prawo i Sprawiedliwość, postanowiła związać się na dobre i złe z nurtem katolicyzmu, który promuje ks. Tadeusz Rydzyk i jego Radio Maryja. To na antenie i na falach mediów zarządzanych przez zakonnika swoje polityczne poglądy sprzedają przede wszystkim ludzie obecnego obozu rządzącego. „Katolickie” radio i „katolicka” telewizja stały się tubą propagandową rządzącej partii władzy, a ich szef nieformalnym doradcą personalnym i ideologicznym obecnego rządu.

Oczywiście konkurencja polityczna, która została zgodnie z życzeniem o. Tadeusza Rydzyka „zatopiona” przez jego zwolenników w czasie podwójnych wyborów parlamentarnych i prezydenckich, czyli Platforma Obywatelska, także postanowiła zawiązać sojusz z Kościołem. Dokładniej: została potraktowana jako narzędzie walki o rząd dusz. Ludzie PO zjechali w połowie stycznia do Krakowa na zaproszenie metropolity krakowskiego abp. Stanisława Dziwisza, by integrować się w zaciszu łagiewnickiego sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Skoro o. Rydzyk ma swoją partię, dzięki której może realizować swoje ambicje i cele polityczne, to dlaczego ma jej nie mieć nowy przywódca polskiego Kościoła, metropolita krakowski abp Stanisław Dziwisz? Goszcząc i błogosławiąc liderów PO w swej rezydencji, pokazał, że też dysponuje „armią” oddanych polityków. Rzecz jasna, działacze PO skorzystali z okazji i przyjęli zaproszenie metropolity krakowskiego z radością. Krakowski lider PO Jan Maria Rokita obwieścił nawet, że w ten sposób dwie zwalczające się dziś formacje polityczne – PiS i PO – podzieliły wpływy wśród katolickiego elektoratu. PiS, jak pijany płotu, trzyma się „Kościoła toruńskiego”, a PO stawia na „Kościół łagiewnicki”.
I, już trochę młodszy wpis, z bloga Isakowicza-Zaleskiego który jest chyba jeszcze bardziej anty-PiS niż Tusk:
10 lat temu próbowano podzielić Kościół w Polsce na „toruński”, czyli zacofany, powiązany z PiS, i „łagiewnicki”, czyli postępowy, powiązany mocno z PO. Dziś usłyszałem z ust dziennikarki lewicującego „Tygodnika Powszechnego” (wciąż mającego siedzibę w budynku kurii krakowskiej”, że zaistniały jakoby dwa nowe podziały. Pierwszy to podział na Kościół „jasnogórski”, czyli gorszy, bo narodowy, i „łagiewnicki”, czyli lepszy, bo międzynarodowy. Drugi, to podział na Kościół „polski„, w domyśle zacofany i zamknięty, i Kościół „papieski”, nowoczesny i otwarty.

Słuchając tych mądrości, chciałoby się dorzucić kolejny podział, tym razem na Kościół (czytaj: wspólnotę interesów) Sorosa, Michnika, Palikota, Środy, Lemańskiego i Sowy, oraz Kościół normalnych katolików, którzy „nie burząc przeszłości ołtarzy” chcą wciąż na nowo żyć Ewangelią. Dzisiejsze spotkania papieskie na Jasnej Gorze i na Błoniach wyraźnie pokazały, że w Kościele tradycja z nowoczesnością oraz polskość z międzynarodowością idealnie się splatają, o ile są oparte o Ewangelię, a nie o ideologią postkomunistów, geszefciarzy, lewaków i modernistów.

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”