Ciąg przyczynowo skutkowy. Im religia jest mocniejsza tym kościół jest mocniejszy i tym bardziej nasilone są między innymi te trzy wymienione przez Ciebie negatywy.
Żeby nie było. Mi religia sama w sobie nie przeszkadza i mam gdzieś czy ktoś wierzy w Jezusa, Allaha, Buddę, czy Latający Talerz Spaghetti. Nie mam też nic przeciwko symbolom religijnym, czy obrzędom lub manifestowaniu swojej wiary w miejscu publicznym, dopóki właśnie żadne z tych czynności oraz działania grupy zorganizowanej (kościoła) nie wpływają negatywnie pośrednio lub bezpośrednio na moje życie.



