Livingston - Rangers 0:2 (Dessers 26' Tavernier 75'-karny)
Pewne zwycięstwo grających już pod wodzą belgijskiego menedżera Philippe'a Clementa piłkarzy z Glasgow. Jak można się było spodziewać, od początku meczu z czerwoną latarnią ligi dominowali The Gers, zamykając gospodarzy na ich połowie. W 12 min. Dessers przechwycił piłkę na połowie rywala i popędził w kierunku bramki, jednak jego strzał obronił Shamal George. Dwie minuty później po wrzutce z rzutu wolnego i zgraniu głową Baloguna z bliska do siatki trafił Connor Goldson, jednak okazało się, że absorbujący uwagę bramkarza Dessers był na spalonym, w związku z czym arbiter nie uznał gola. W 19 min. Rangers wyprowadzili świetną kontrę, którą zakończył niecelnym strzałem McCausland. Kilka minut później wicemistrzowie Szkocji wywalczyli rzut karny - Shamal George niepotrzebnie zahaczył ręką McCauslanda (piłka wyszłaby chyba poza boisko), jednak Tavernier po krótki rozbiegu uderzył z wapna obok słupka. The Gers w końcu objęli prowadzenie w 26 min. - Lawrence zagrał znakomite długie podanie do Dessersa, który uderzeniem po rykoszecie od Seana Kelly'ego zdobył gola. Jeszcze przed przerwą The Gers trafili po raz kolejny, ale bramka McCauslanda nie została uznana ze względu na wcześniejszy faul. Po przerwie Livingston zaczęło grać nieco aktywniej w ofensywie, wreszcie angażując w ataki większą liczbę graczy. Nie trwało to jednak długo, a Rangers kontrolowali przebieg meczu. Na 2:0 podwyższył Tavernier, który nie pomylił się już po raz drugi z rzutu karnego. Wynik mógł być jeszcze wyższy, w doliczonym czasie Danilo zdołał obrócić się z piłką w polu karnym i celnie uderzyć, ale zasłonięty Shamal George zdążył z interwencją.
Jak napisał @matt_, Celtic rozbił Aberdeen 6:0, utrzymując tym samym ośmiopunktową przewagę (choć Rangers mają jeden mecz rozegrany mniej). Niemniej Philippe Clement świetnie zaczyna swoją pracę na Ibrox, dotychczas zdobył w lidze komplet punktów - kto wie, może zdoła jeszcze przeprowadzić skuteczny pościg.



