Wątpię, żeby to ustawiali, ale szczerze nie bardzo też mi się chce wierzyć w awarię samochodu. Ile takich sytuacji się zdarzyło w historii? I tutaj jeszcze kolesiowi o którym nagle zaczęło mówić ćwierć Polski. Dziwi mnie też, że nie planował przyjechać dzień wcześniej, żeby się przygotować mentalnie, wyspać porządnie, wypocząć, itp.
Napompowany balonik, stres go pewnie zjadł jak naszych kopaczy i tyle.



