Hoffenheim - Bochum 3:1
Po trzech meczach z rzędu bez wygranej Wieśniacy pokonali Bochum, choć pomimo wyniku 1. połowa była dość wyrównana. Pellegrino Matarazzo zaskoczył składem - do jedenastki wrócił po długiej przerwie Attila Szalai, w kolejnym meczu szansę dostał też Umut Tohmucu. Przez pierwsze 45 minut obraz gry był dość wyrównany, choć groźniejsze sytuacje stwarzało Hoffenheim - już w 3 min. Szalai powalczył o piłkę na lewej flance i idealnie dośrodkował, a Weghorst z bliska trafił prosto w Riemanna. Później Bülter świetne ograł na lewym skrzydle rywala i dograł w pole karne do Weghorsa, jednak Holender skiksował w świetnej sytuacji. W 32 min. Hoffenheim w końcu objęło prowadzenie - Riemann w sytuacji sam na sam obronił strzał Weghorsta, ale "nabił" Erhana Masovicia, po czym wygarnął piłkę już zza linii bramkowej. W 43 min. było 2:0 - Kramarić położył w polu karnym rywala zwodem na zamach i pewnym strzałem nie dał szans Riemannowi. Po przerwie Bochum było groźniejsze w ofensywie i stworzyło sobie kilka sytuacji bramkowych, ale brakowało skuteczności. Najbliżej było w 72 min., kiedy to w świetnie wyprowadzonej kontrze Christopher Antwi-Adjej wyłożył piłkę Paciencii, jednak posłał ją zbyt wysoko, w efekcie Portugalczyk miał trudną pozycję do strzału i posłał piłkę nad bramką. W 76 min. Bochum dobił wprowadzony na kontuzjowanego Weghorsta Bebou, po dośrodkowaniu Bültera ubiegając obrońcę i głową trafiając do siatki przy słupku. Bochum zdołało jeszcze odpowiedzieć i uzyskać honorowe trafienie - dośrodkowywał Gamboa, a pozostawiony bez opieki w polu karnym Paciencia efektownym wolejem trafił w okienko bramki Baumanna.
Dzięki wygranej Hoffenheim na pewno pozostanie po tej kolejce na 6. miejscu. Kadra jest na tyle szeroka, że o przepustkę do pucharów można powalczyć - do składu weszli Szalai i Tohmucu, wprowadzając się całkiem nieźle, a na ławce jest jeszcze spory potencjał. Następny mecz na wyjeździe z Lipskiem.



