Kilmarnock - Celtic 2:1 (Phillips 75'-sam., Kennedy 87' - O'Riley 33')
Wczoraj na Rugby Park doszło do sensacji - Kilmarnock po świetnej grze w 2. połowie pokonał Celtic, który poniósł tym samym pierwszą ligową porażkę w tym sezonie. Podopieczni Dereka McInnesa pokonali już w tym sezonie Rangers, a z Celtami wygrali także w Pucharze Ligi - były menedżer Aberdeen wykonuje tam świetną robotę. 1. połowa rozpoczęła się od przygniatającej przewagi The Bhoys, gol dla których wisiał w powietrzu. W 9 min. bliski zdobycia gola był O'Riley, którego uderzenie zdołał obronić William Dennis, a w 12 min. po zgraniu piłki głową główkował Koreańczyk Oh, jednak zbyt lekko by zdobyć gola. Po kilkunastu minutach Kilmarnock zdołał nieco uspokoić grę, ale nadal nie istniał w ofensywie - dopiero w 31 min. po idealnym dośrodkowaniu w pole karne Kennedy'ego Daniel Armstrong trafił w słupek. W 33 min. Celtic objął prowadzenie - strzał McGregora sprzed pola karnego obronił Dennis, ale do odbitej przez niego piłki dopadł O'Riley i trafił pod poprzeczkę. Po przerwie obraz gry zmienił się diametralnie - McInnes nastawił swoją drużynę ofensywnie, a Celtic nie mógł się odnaleźć przy agresywnie i wysoko atakującym rywalu. W 75 min. po dograniu z prawej flanki w pole karne Nathaniel Phillips ubiegł dwóch czających się na piłkę zawodników Kilmarnock, ale interweniował tak niefortunnie, że posłał piłkę do własnej bramki. W 88 min. padł kolejny gol - Daniel Armstrong zagraniem w tempo wypuścił w bój Matthew Kennedy'ego, który nie zmarnował sytuacji sam na sam z Hart'em. W ośmiu doliczonych minutach piłkarze gospodarzy umiejętnie wybijali Celtic z rytmu i oddalali grę od własnej bramki, dzięki czemu mogli cieszyć się z triumfu.
Rangers wykorzystali potknięcie Celtów, pokonując 3:1 Dundee. Celtic ma obecnie pięć punktów przewagi nad The Gers, ale jeden mecz rozegrany więcej - walka o tytuł znowu jest otwarta.



