Raczej nie stawiam sobie celów na dany rok, także ciężko później uznać czy udało się je zrealizować, ale gdyby go podsumować, to nie był wcale taki zły.
Owszem, znowu byłem w szpitalu, zaliczyłem skomplikowaną ponoć operację, ale nie było po niej powikłań, no i po dwóch latach mogę w końcu normalnie jeść, a było z tym już kiepsko. Na pewno dwie gastroskopie w jednym roku to o dwie za dużo, mam nadzieję że nie będę już musiał tego więcej przerabiać.
Zawodowo nic się nie zmieniło, co w zupełności mi wystarczy- chodzę tam tylko po to żeby było mnie stać na życie.
Wystartowałem w pierwszym w życiu wyścigu rowerowym, nie zabiłem się, było fajnie, pora na kolejne w 2024, przygotowania zostały już podjęte.
Jeżeli chodzi o podróże, to dalej celem numer jeden jest Budapeszt, może w końcu się uda.



