Krótko po poprzednim turnieju przestałem grać w szachy i trochę obawiałem się co dziś będzie, ale w sumie udało mi się sklecić całkiem solidny atak, policzyć dobrze sporo wariantów i przez spory czas utrzymywać wygraną pozycję. Aż przyszły dwie błędne decyzje, a na koniec już podstawienie mata w jednym. Co ciekawe w pozycji, którą liczyłem wcześniej i w której planowałem wymusić wymianę hetmanów i przejść do przyjemnej końcówki z dwoma pionami więcej, a tu pod wpływem chwili i odruchu, że mój król będzie goły - zbiłem jednak wieżę i gumi przypomniał mi, dlaczego pierwotnie tego nie planowałem zrobic ;]
Dzięki za partię i gratulacje za wygraną, następnym razem się odegram!



