Atletico Madryt - Rayo Vallecano 2:1
Będąca ostatnio w słabej formie drużyna z Vallecas postawiła się na Civitas Metropolitano faworytom. Przez pierwsze 20 minut goście wyglądali bardzo dobrze, nie dali się spychać do głębokiej obrony i toczyli wyrównaną rywalizację z drużyną Simeone, potrafiąc się nawet na dłużej zagościć na połowie przeciwnika w atakach pozycyjnych. Dopiero później Atletico przejęło inicjatywę - w 20 min. Depay uderzył z półobrotu nad bramką, a kilka minut później Correa po dobrym prostopadłym podaniu popędził na bramkę Dimitrievskiego, jednak uderzając z dość ostrego kąta przegrał pojedynek z byłym golkiperem Cementarnicy 55. W 36 min. Los Colchoneros objęli prowadzenie - Rodrigo Riquelme zagrał w pole karne z rzutu wolnego, a powracający z PNA Reinildo głową zdobył gola. Choć przebieg gry zupełnie na to nie wskazywał, Rayo wyrównało - w 43 min. Chavarria dograł do niepilnowanego Alvaro Garcii, obrońcy nie zdążyli doskoczyć, a był piłkarz Cadiz uderzeniem przy słupku pokonał Oblaka. Po przerwie Atletico naciskało, choć Rayo kilka razy groźnie skontrowało - najbliżej gola dla gości było e 59 min., kiedy w sytuacji sam na sam z Oblakiem lobować próbował go Alvaro Garcia, ale posłał piłkę prosto w ręce słoweńskiego bramkarza Atletico. W końcówce piłkarze Simeone dopięli swego - pierwsze trafienie Depaya nie zostało uznane z powodu spalonego, ale w ostatniej minucie podstawowego czasu gry Holender wyskoczył zza pleców obrońców po dograniu Griezmanna i po rękach Dimitrievskiego posłał piłkę do siatki. Atletico męczyło się w tym meczu niemiłosiernie, ale ostatecznie trzy punkty pozostają na Civitas Metropolitano, dzięki czemu zespół Simeone zajmuje na chwilę obecną trzecie miejsce w tabeli, mając tyle samo punktów co czwarta Barcelona



