Po przylocie do Zurychu miałem czas by tylko pobieżnie zwiedzić miasto (fantastyczna katedra Grossmünster z romańską kryptą i XV-wiecznym posągiem Karola Wielkiego), po czym udałem się do Chur, stolicy Gryzonii. Miasto jest bardzo ładnie położone na zbiegu alpejskich dolin, niemal całkowicie otaczają je góry. Bardzo podobała mi się starówka z klimatycznymi wąskimi uliczkami i licznymi średniowiecznymi zabytkami (zamek biskupi, katedra St. Maria Himmelfahrt) oraz Rätisches Museum z dobrze urządzoną w podziemiach ekspozycją archeologiczną. Zanim pojechałem do Laax spędziłem dwa dni na zwiedzaniu zamków i kościołów średniowiecznych w okolicach Chur. W pierwszy dzień zrobiłem pojechałem autobusem do miasteczka Zillis-Reischen (za 40-minutowy przejazd 22 franki, szwajcarskie autobusy niestety do tanich nie należą
Spoiler:
Spoiler:
Spoiler:
W ostatni dzień przed wylotem pojechałem pociągiem do włoskojęzycznego kantonu Ticino na jednodniową wycieczkę. O ile Gryzonia to kanton zamków, o tyle Ticino to zagłębie kościołów romańskich (do podboju przez Szwajcarów część tych terenów należała do Księstwa Mediolanu, stąd liczne zabytki w lombardzkim stylu romańskim). Romanizm jest moim ulubionym stylem w architekturze sakralnej, nie mogłem więc nie spróbować zwiedzić ich tyle, na ile miałem czas. Na szczęście kapryśna alpejska pogoda znów mi dopisała. W Giornico zobaczyłem romańską bazylikę San Nicola z absydą zdobioną freskami oraz kryptą, jak również kościół Santa Maria di Castello zbudowany na ruinach zamku oraz późniejszy kościół San Michele. W sąsiednim miasteczku Biasca odwiedziłem romański kościół San Pietro, pięknie położony na zboczu nad miejscowością, ale prawdziwą perłą był górski kościół San Carlo di Negrentino z XII-wieczną dzwonnicą i dwoma apsydami, położony ponad miejscowością Prugiasco – dojechałem autobusem do pobliskiej Acquarossy i stamtąd poszedłem już pieszo. Wnętrze świątyni zdobione jest powstałymi w kilku fazach przepięknymi średniowiecznymi freskami (m.in. Matka Boża z Dzieciątkiem Jezus, Chrystus z apostołami, św. Ambroży oraz słabo zachowany romański fresk przedstawiający wojsko lub mnichów). Spotkałem w kościele 86-letniego pana Aurelio, przesympatycznego opiekuna kościoła, który odwiózł mnie z powrotem do Acquarossy oszczędzając mi sporo sił. Jak się od niego dowiedziałem, w okolicznych parafiach jest trzech polskich kapłanów – Polacy jak widać ratują wiarę w tradycyjnie katolickim kantonie Ticino
Spoiler:












