Brugia w drugiej połowie przeciętna, były próby kontrowania Anderlechtu, ale najlepsze okazje miejscowi stwarzali chyba po błędach chaotycznych rywali. W drużynie gospodarzy najaktywniejszy był chyba Ferran Jutgla. Były gracz Barcelony strzelił w pierwszej połowie gola, a później starał się szarpać i psuć nerwy defensywnie Anderlechtu. Kto wie jakby potoczyło się to spotkanie, gdyby przy stanie 1:0 dla Club Brugge czerwoną kartkę zobaczył Sardella, który ostrym wślizgiem wyprostowaną nogą zaatakował przeciwnika. Skończyło się na żółtku. W końcówce żółty kartonik obejrzał też Verthongen i wykluczył się z udziału w następnym meczu. Trochę głupia kara, bo otrzymał ją za opóźnienie wznowienia gry.
Skóraś pojawił się na boisku w 87. minucie i w pierwszym kontakcie z piłką staranował go Hazard. To by było na tyle
Podsumowując - fajny meczyk z dobrą atmosferą na trybunach i żywiołowo reagującą publicznością. Może długimi momentami brakowało na boisku spokoju i taktyki, a w to miejsce było sporo chaosu i niedokładności, ale dla postronnego widza fajne do oglądania spotkanie. No i jak pisałem wcześniej, zdziwił mnie strasznie tak wysoki kurs na RSCA.



