Zaległości i dzisiejszy mecz
Hoffenhem - Union Berlin 0:1
Była to bardzo pechowa i szczególnie frustrująca porażka Wieśniaków, którzy w przekroju całego meczu byli drużyną piłkarsko lepszą. Przez większość 1. połowy na boisku działo się niewiele - w 3 min. strzał Ilhasa Bebou obronił Ronnow, a po dobitce Togijczyka miłka odbiła się od słupka. Goście odpowiedzieli obiciem słupka przez Hollerbacha, ale poza tym większych piłkarskich emocji w 1. połowie nie było. Ciekawiej było z przyczyn pozasportowych - najpierw miała miejsce długa przerwa z powodu wrzucania na murawę piłek tenisowych w proteście przez kibiców Unionu, a po wznowieniu gry oba zespoły straciły po zawodniku. Najpierw Stanley Nsoki zagotował się i błyskawicznie zarobił dwie żółte kartki, a chwilę później Volland faulował Kramaricia i dał się sprowokować, w efekcie również musiał opuścić boisko i siły się wyrównały. Po przerwie zdecydowanie lepsze było Hoffenheim, które atakowało i stwarzało sobie kolejne sytuacje bramkowe, zaś Union skupiony był na defensywie, momentami dość głębokiej. W 4 min. Stach kąśliwym uderzeniem z dystansu w prawy dolny róg sprawił spore kłopoty Ronnowowi, a w 73 min. bodaj najlepszą okazję do zdobycia gola miał Maximilian Beier, po efektownej rulecie w polu karnym uderzył jednak obok lewego słupka. Niestety, skupiony na obronie Union wyprowadził zabójczą kontrę - Vertessen wycofał piłkę do Brendana Aaronsona, który mimo wysiłków dwóch obrońców w 84 min. zdobył gola uderzeniem po ziemi, co rozstrzygnęło mecz.
Hoffenheim - Werder Brema 2:1
Po niespodziewanym wyjazdowym zwycięstwie nad Borussią Dortmund Hoffenheim poszło za ciosem i pokonało słabo spisujący się ostatnio Werder. Mecz rozpoczął się od nawałnicy ataków Wieśniaków - pierwszą okazję miał Maximilian Beier, który dostał świetne podanie od Tohumcu, uderzył jednak niecelnie. Chwilę później Bebou popisał się dobrym dryblingiem na prawym skrzydle i uderzył przy bliższym słupku, jednak Michael Zetterer zdążył z interwencją. W 8 min. bramkarz gości był już bez szans - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Beier efektownym wolejem umieścił piłkę w siatce. Po zdobyciu gola ofensywny impet gospodarzy nieco opadł i spotkanie wyrównało się, a goście mieli swoje szanse. Dwie zmarnował Marvin Ducksch, który najpierw główkował prosto w Baumanna, a w 39 min. trafił w słupek (piłka odbiła się jeszcze od Baumanna, który miał szczęście, że od jego pleców nie wpadła do siatki). Jeszcze przed przerwą Hoffenheim podwyższyło prowadzenie - w 44 min. aktywny w tym meczu Bebou dość łatwo przedarł się prawą stroną i dograł do Beiera, który trafił z bliska. Po przerwie młody napastnik reprezentacji Niemiec mógł skompletować hat-tricka, jednak w świetnej sytuacji jego strzał obronił Zetterer. Ok. 20 minut przed końcem meczu miała miejsce kontrowersyjna sytuacja - Beier był chyba faulowany w polu karnym przez Juliana Malatiniego. Arbiter poszedł do ekranu obejrzeć sytuację i byłem przekonany, że za chwilę podyktuje jedenastkę, ale był to jeden z tych rzadkich przypadków kiedy po obejrzeniu powtórek sędzia nie odgwizdał rzutu karnego. Nie wiem, na jakiej podstawie zinterpretował, że Malatini nie zaatakował tam nóg Beiera i nie spowodował jego upadku. Co gorsza, chwilę później drugą żółtą kartkę obejrzał Marius Bülter i Hoffenheim musiało bronić przewagi w 10. W drugiej minucie doliczonego czasu gry efektową bramkę kontaktową zdobył piętą rezerwowy Skelly Alvero, ale Wieśniakom udało się dowieźć prowadzenie do końca, choć w ostatniej minucie piłkę na remis miał na nodze Leonardo Bittencourt (Argentyńczyk uderzył obok bramki).
Za tydzień Hoffenheim czeka szczególnie ważny mecz - wyjazdowa potyczka z Eintrachtem, który jest o jedno miejsce wyżej w tabeli (na 6. miejscu, gwarantującym grę w LKE) i ma nad Hoffe 4 punkty przewagi. Będzie to kluczowe spotkanie w kontekście walki o przepustkę do europejskich pucharów.



