Bo Polacy to przedsiębiorczy naród i nie potrzebujemy takiego wspomagania. My po prostu otwieramy polskie sklepy. Byłem w takim w Norwegii i na Islandii, ale słyszałem też o Anglii, Niemczech, Kanadzie, USA, czy Francji. Kojarzę też z jakiegoś programu, że i w krajach azjatyckich oraz Ameryce Południowej Polacy otwierają sklepy czy bary z polskimi produktami, w polskim klimacie i oczywiście z podwójnymi nazwami.



