Druga połowa o wiele bardziej nerwowa, ale koronkową akcją udało się wyrównać. Tuchel nas miał tam, gdzie chciał - z przewagą na wyjeździe, oddająć piłę i po prostu kontrując. No na szczęście nie udało im się. Dobrze, że nie ma zasady bramek wyjazdowych, bo śmierdzi na Alianz jakimś 1-1 czy coś w tym stylu i byśmy tradycyjnie odpadli gdyby tamta zasada dalej była w grze.



