Wadą dotychczasowych Klubowych MŚ było to, że z każdej konfederacji łapał się tylko jeden zespół + mistrz Japonii/Arabii/Chin, bo akurat oni są gospodarzem. Przez to trudniej było się na nie dostać niż je wygrać. No jeszcze średnio korzystny termin, bo w środku sezonu gdzieś między ostatnią kolejką LM a Świętami. Można kombinować, pracować nad formatem, ale to co wymyślili jest przesadą w drugą stronę i ewidentnym skokiem na kasę. FIFA nie kryje się z tym, że też chce mieć kawałek z tortu, jakim jest europejska piłka klubowa.
I nie chodzi mi oczywiście o to, że jest tam Chelsea, Juventus czy Salzburg a my nie. Jak sobie załatwili bilety to je mają.



