5. kolejka fazy play-off
Club Brugge - KRC Genk 4:0 (Jutgla 6' Skóraś 51' Igor Thiago 57' De Cuyper 67')
Kolejna wysoka wygrana Brugii i kolejny świetny mecz Michała Skórasia, który miał udział przy trzech golach. Reprezentant Polski pokazał się już w pierwszej ofensywnej akcji swojej drużyny, a w 6 min. miał duży udział przy golu - dostał podanie na wolne pole, i choć mógł sam uderzać, przytomnie odegrał do Ferrana Jutgli - pierwszy strzał Hiszpana został zablokowany, ale dobitka była skuteczna. W 1. połowie spotkanie było dość wyrównane, Genk starał się odgryzać, a ich ataki było groźne zwłaszcza lewą flanką - po jednym z zagrań Alieu Fadery w pole karne bliski zdobycia gola z bliska był Tolu Arokodare, ale ubiegł go Nordin Jackers. Skóraś był bardzo aktywny, w 38 min. przejął piłkę po prostej stracie Carlosa Cuesty, zagrał do Jutgli, a po dośrodkowaniu Hiszpania niepilnowany w polu karnym Denis Odoi zmarnował świetną sytuację główkując nad bramką. Po przerwie Brugia ruszyła na rywala, wyraźnie chcąc jak najszybciej zdobyć drugiego gola i zamknąć mecz. W 50 min. świetne podanie dostał Jutgla, wychodził na pozycję sam na sam, ale za długo zwlekał ze strzałem i stracił piłkę. Już minutę później padł jednak gol - swojego kolejnego gola w fazie play-off zdobył Skóraś wykorzystując podanie Vanakena. Reprezentant Polski miał też udział przy trzecim golu - po prostopadłym podaniu popędził prawą flanką, po jego dośrodkowaniu piłka została wybita, ale prosto pod nogi Igora Thiago, który uderzeniem prostym podbiciem z 11-12 metrów podwyższył prowadzenie Brugii. Gospodarze początkowo nie zwalniali tempa - w 62 min. sprzed pola karnego technicznie uderzył Vanaken, zmuszając do parady Maartena Vandevoordta, a w 67 min. z linii szesnastki precyzyjnie przy lewym słupku przymierzył De Cuyper, zdobywając czwartego gola dla Brugii. W końcówce Genk miał parę ofensywnych przebłysków (dobrą zmianę dał Andi Zeqiri), ale nie wystarczyło to nawet na gola honorowego.
Tak grającą Brugię ciężko będzie zatrzymać. Genk będzie miał na to szansę po raz kolejny już w niedzielę, tym razem na własnym stadionie. Union Saint-Gilloise ma ostatnią szansę aby powalczyć jeszcze o tytuł - w dwóch najbliższych meczach grają z będącą w równie słabej formie Antwerpią.



