Te wspominki o Stambule przypomniały mi anegdotkę. Byłem niedawno na spotkaniu z paroma zawodnikami Liverpoolu którzy zagrali w tamtym meczu. No i jednym z nich był właśnie Dudek.
W którymś momencie prowadzący odpala na projektorze powtórkę strzału i dobitki Szewczenki no i rozpływa się nad obroną i pyta Dżerzi jak ci się to udało, jak dokonałeś tego cudu w bramce.
Na co Dudek odpowiada, że niedługo przed tym meczem umarł papież, co tak go poruszyło że czytał co noc encykliki i trzymał je pod poduszką w hotelu. I tak jak Maradona miał rękę Boga, tak Dżerziemu nie kto inny jak JP2 zza grobu wyciągnął ten strzał Szewy.
Kurtyna.



