Tak. Pierwszy raz ciepło pomyślałem o tym klubie po finale z Alaves. Dla dzieciaka to był świetny mecz i The Reds zrobili wrażenie. Później śledziłem losy, dobrze im życzyłem, ale chyba takim punktem kulminacyjnym był faktycznie ten Stambuł. Drugi raz w ciągu kilku lat taki mecz z udziałem Liverpoolu, to się podobało. Później człowiek bardziej skupił się na lokalnej piłce, wolałem iść na trzecią ligę niż oglądać Premier League, ale ta sympatia do The Reds została.



