I nie chodzi mi o poziom muzyczny, bo ten jest daleki nawet od obecnego mainstreamu, chociaż można odnieść wrażenie, że artyści bijący się o sukces w Eurowizji, bardzo mocno naśladują główny nurt. I dlatego do mnie ta muzyka nie przemawia, gdyż jestem dzieckiem rocka. Jednakże co roku słucham całego zestawu i na innym forum (już stricte muzycznym) biorę udział w naszym wewnętrznym wyborze najlepszej piosenki Eurowizji.
Prestiż tego konkursu jest oparty na kilkudziesięcioletniej tradycji i dlatego ma on jakieś tam znaczenie, a na dodatek dawniej brały w nim udział prawdziwe gwiazdy. Teraz przy takiej łatwości rozprzestrzeniania się muzyki na świecie już nie wszyscy chcą brać w nim udział. Ale nawet z Polski były kiedyś bardzo znani wykonawcy jak Ich Troje, Michał Szpak czy właśnie wcześniej wspomniana Steczkowska w szczytowej formie, nie mówiąc już Edycie Górniak, która jako jedyna z naszego kraju odniosła znaczący sukces.
I dlatego twierdzę że Eurowizja to taka LM, chociaż bardziej symbolicznie, bo najbardziej liczy się rynek czyli wszelkiego typu krajowe listy przebojów, które przyjmijmy umownie są odpowiednikiem rozgrywek ligowych.
A też nie każdy artysta lubi takie bezpośrednie ocenianie piosenek, a znowuż z drugiej strony spore zastrzeżenia budzi sam sposób liczenia punktów w konkursie.
Reasumując Eurowizja jest jedynym tak znaczącym konkursem porównującym pojedyncze kraje i stąd bierze się atrakcyjność tej zabawy, którą wszelako tylko tak możemy traktować. Bo przecież nie zawsze nawet zwycięzcy konkursu odnoszą później większy rozgłos.
Podobno w USA też jest taki plebiscyt, tylko że tam startuje po jednym uczestniku z każdego stanu.



