I właśnie teraz w studiu mówią, że Szymon nie powinien gwizdać od razu, tylko poczekać do końca akcji...
Już miałem napisać, że Realek gra dziś równie beznadziejnie jak wczoraj PSG. Jednak Królewscy faktycznie mają w swoim DNA gen zwycięstwa! Carlo to Real, Real to Carlo.
W wątku z LM napisałem 10 minut przed końcem meczu, że przydałby się taki Benzema, a tu wchodzi Joselu i robi dokładnie to co arabski Francuz.
A więc w finale Bellingham zagra ze swoim poprzednim zespołem, z którym w ostatniej kolejce nie obronił majstra Niemiec. Zatem w tym roku albo BVB, albo Jude ZNOWU coś straci w ostatnim spotkaniu (a przecież nie będą to posiadacze zwycięskiego genu)?
Może i bym trafił we wrześniu, że Real Madryt będzie zwycięzcą tegorocznych rozgrywek, ale drugi raz przez klawiaturę nie przeszło by mi napisanie tej nazwy klubu.



