Bayern München - Real Madrid

Awatar użytkownika
HMK
Sergio Ramos
Posty: 11699
Rejestracja: 20 paź 2013, 20:03
Reputacja: 2321
Kibicuję: Real Madryt i Urugwaj
Lokalizacja: 159 KM OD CLONERA (xD)
Kontakt:

Bayern München - Real Madrid

Post autor: HMK » 09 maja 2024, 0:35

Już na spokojnie, bo znowu chłopaki zapewnili emocje, tym razem po bardzo dobrym spotkaniu, w którym Neuer mocno trzymał Bayern przy życiu, ale widać już tak musi być, że nawet jak gramy dobrze to trzeba sobie skomplikować życie.
Po pierwsze, Marciniak. Żyjemy w czasach, gdzie możemy zapłacić zegarkiem za zakupy, podglądać podwórko sąsiada latającym żelastwem czy analizować sobie spalone na milimetry w asyście kilku doświadczonych arbitrów, a ten gwiżdże z dupy zamiast poczekać. Niezrozumiała decyzja Polaka. Był tam chyba minimalny offside, więc no wybroni się Szymek, ale powinien mieć nauczkę na przyszłość.
Po drugie, Thomas Tuchel, który przyguardiolował z tymi zmianami i mieliśmy flashbacki sprzed dwóch lat i rewanżu z MCFC.
Po trzecie, już przechodząc do naszych. Bywa irytujący nasz Brazylijczyk z ogromnym nosem, ale odpalił dziś wysoki bieg i w pojedynkę robił na lewej stronie z biednego Kimisia wiatrak. Co pisałem wcześniej, powinniśmy ten mecz zabić znacznie wcześniej, ale tu słupek, tu pokraczna dobitka Rodrygo, tu znowu Neuer na bramce z genialnymi zawodami do czasu farfocla przy strzale Viniego. Sporo przeciwności, ale finalnie w pełni zasłużony MOTM dla Viniciusa - zrobił nam chłopak robotę i pokajać się wypada za słowa sprzed lat o Valladolidzie. Dobrze, że zostałeś gówniarzu i walczyłeś o swoje. Grande Vini.
Po czwarte, jeszcze wracając do Bayernu. Ten mecz tylko pokazuje jak przesraną robotą jest pozycja bramkarza. Grasz TOP mecz, trzymasz przy życiu swój klub będąc jedną nogą w studiu jakiegoś Sky Sports w dodatku po ciężkiej kontuzji, a tu robisz Ulreicha/Alissona/Kariusa i podłączasz tlen Madrytowi. Strasznie niewdzięczna fucha, a Real ma naprawdę jakiś wyjątkowy fart do bramkarzy rywali.
Po piąte Joselu. Zasłużył chłop na wykup i miejsce w kadrze na przyszły sezon. Nie tylko tym meczem, bo pomijając momentami rzeczy, których Selu nie przeskoczy to bardzo wartościowe uzupełnienie tej drużyny, nawet przy obecności Żółwia i Endricka. Śmieszny i przewrotny bywa ten sport, rok temu spadasz z ligi z Espanyolem w wieku 33 lat by dwanaście miesięcy później przyrodrygować i zapewnić swojej ekipie finał Ligi Mistrzów, "futbol bladi hel". Grande Selu.
Po szóste, Złota Piłka. Vinicius albo Bellingham. Why not both? Jak Brytole wygrają EURO to IMO Jude, jak przybrytolą i standardowo dla siebie nie wygrają to IMO Vini. Chyba claro.
Po siódme. FINAŁ [k****].
Po ósme, kocham chłopaków i tylko wypada podziękować sobie, że za dzieciaka jednak już zostałem z tym Madrytem, 12 lat temu ryczałem ostatni raz w życiu po karnych z Bayernem i piłce w kosmos Ramosa, niesamowity klub. Grande chłopaki.

Zróbmy swoje pierwszego czerwca, pełen focus, zero lekceważenia itp., ale trzeba dowieźć ten kubek (piętnasty, gdyby ktoś zapomniał).

Wróć do „Puchary Europejskie”