To byłaby największa niespodzianka Ligi Mistrzów ostatnich 20 lat - mniej więcej taka byłaby skala sensacji.
Wygrana Porto to była symboliczna cezura podziału na kluby, które 'biorą' zawodników i te, które żyją z ich 'sprzedawania', i od tamtej pory wygrywały tylko te należące do pierwszej grupy.
A o ile Porto wg bukmacherów było większym underdogiem na starcie sezonu 03/04, to w samym finale było faworytem (bo Monaco było jeszcze większą sensacją), więc kto wie czy nie trzeba byłoby sięgnąć jeszcze dalej.



