Grupa H
Red Bull Bragantino - Racing Club de Avellaneda 2:1 (Borbas 5' 7' - Solari 25')
Piłkarze Pedro Caixinhii w meczu na El Cilindro polegli w fatalnym stylu, ale na własnym terenie zdołali zrewanżować się argentyńskiemu zespołowi. Już po kilku minutach było praktycznie pozamiatane - w 5 min. urugwajski napastnik Thiago Borbas dostał świetne podanie na wolne pole, w sytuacji sam na sam uderzeniem po ziemi pokonał Gabriela Ariasa. Dwie minuty później w słupek trafił Eduardo Sasha, a Borbas skutecznie dobił. W 17 min. podwyższyć mógł Henry Mosquera, ale po dobrym dryblingu uderzył obok lewego słupka. W 25 min. padła bramka kontaktowa - Adrian Martinez z łatwością ograł w polu karnym rywala, jego strzał obronił Cleiton, ale Santiago Solari skutecznie dobił. 2. połowa była zdecydowanie mniej ciekawa - więcej przerw, mniej płynności w grze i mało celnych uderzeń. Liczyłem na więcej zwłaszcza ze strony Racingu. Najbliżej wyrównania było w 70 min., kiedy to po rzucie rożnym doszło w polu karnym gospodarzy do dużego zamieszania, ostatecznie strzał oddał Adrian Martinez, ale Cleiton zdążył z interwencją. Oba zespoły zapewne zagrają w fazie pucharowej, jednak walka o 1. miejsce trwa - Racing i Red Bull mają przed dzisiejszymi meczami 4. kolejki po 9 punktów.
Tabela grupy H po czterech kolejkach:
1. Racing Club de Avellaneda 9 pkt., 8:3
2. Red Bull Bragantino 9 pkt., 5:5
3. Coquimbo Unido 4 pkt., 2:;3
4. Sportivo Luqueno 1 pkt., 1:5
Grupa E
Athletico Paranaense - Danubio 1:2 (Di Yorio 90+4' - Pintos 29' Fernandez 42')
Niespodzianka sporego kalibru, lider brazylijskiej Serie A przegrał u siebie z drużyną zajmującą obecnie 11. miejsce w lidze urugwajskiej. Mecz ten, który był dla drużyny z Montevideo ostatnią szansą na nawiązanie walki o wyjście z grupy, miał w 1. połowie prawdziwie zdumiewający przebieg. Piłkarze Athletico zepchnęli Danubio do obrony i mieli ponad 80% posiadania piłki, jednak do przerwy przegrywali 0:2. W 5 min. stuprocentową sytuację dla Athletico Paranaense zmarnował Gonzalo Mastriani, strzał z kilku metrów w wykonaniu Urugwajczyka obronił jego rodak Mauro Goicoechea. Lider brazylijskiej Serie A kontynuował ataki, ale niespodziewanie w 29 min. stracił gola - po dośrodkowaniu z prawej flanki Ignacio Pintos świetnie główkował po koźle nie dając szans Bento. Athletico kontynuowało ataki i dominację na boisku, ale w 42 min. goście znów trafili do siatki z użyciem najprostszych środków - długa prostopadła piłka dotarła do Sebastiana Fernandeza, który przerzucił futbolówkę nad wychodzącym z bramki Bento. Jak można się było spodziewać, w 2. połowie gospodarze atakowali i zepchnęli Danubio do obrony, jednak było to bicie głową w mur i po prostu nic nie chciało wpaść. Ba, urugwajski zespół mógł podwyższyć wynik - Sebastian Fernandez był bliski przechwycenia piłki i pokonania z bliska bramkarza gospodarzy. W doliczonym czasie gry gospodarze w końcu zdobyli gola kontaktowego, ale nic więcej nie zdążyli już zdziałać.
Danubio zajmuje 3. miejsce i traci trzy punkty do drugiego Sportivo Ameliano. Paragwajczycy grają jednak w ostatniej kolejce na wyjeździe z Athletico, zaś Danubio podejmuje outsidera Rayo Zuliano. Jeśli Athletico nie zagra minimalistycznie na remis, wszystko będzie jeszcze możliwe.
Tabela grupy E po pięciu kolejkach:
1. Athletico Paranaense 12 pkt., 17:4
2. Sportivo Ameliano 10 pkt., 8:5
3. Danubio 7 pkt., 5:4
4. Rayo Zuliano 0 pkt., 1:18



