Żeby Pep objął Tottenham czy Romę, musiałaby mu się paskudnie powinąć noga w jakimś potentacie, a to się nie dzieje. Mou zrobił drobny zjazd w Realu, potem duży zjazd w Chelsea, potem brał United, na którym każdy się sparzył, to naturalne, że nie przebiera w najlepszych ofertach. Zresztą on nigdzie nie zagrzał miejsca dłużej niż przez 3 lata, więc nie ma co porównywać do Pepa pod względem wyciskania sukcesów tam, gdzie jest.
To jest niesamowity przykład zarządzania szatnią, bo oni w drugiej części sezonu tradycyjnie włączyli tryb boga, nawet odpadnięcie z LM ich nie złamało, po prostu poszli jak walec przez ligę i tak kolejny sezon z rzędu. Wydawać by się mogło, że wkradnie się jakieś znużenie, że może odpadnięcie z LM po karnych ich zniechęci - ale nic z tych rzeczy. I to jest wielkość Pepa, że on nie dopuszcza do takiej sytuacji, żeby musiał przejmować Romę czy inny Tottenham i odbudowywać markę - on nigdy nie dopuścił, żeby ta marka podupadła, a nie pracuje w jednym klubie, tylko w trzech wielkich firmach. Niespotykana rzecz.
Dlatego nie lubię tego argumentu, żeby się sprawdził w gorszej ekipie - wchodził do pogrążonej w kryzysie Barcelony bez doświadczenia, wielu się sparzyło w takich okolicznościach, a on zrobił najlepszą ekipę tamtej dekady. Przeszedł do Bayernu po najlepszym sezonie w historii bodajże - niby LM nie zdobył, ale ligę rozjeżdżał raz za razem, po nim Carlo i inni wpadali w mniejsze lub większe kryzysy, on nie. W City identycznie, jak już złapał się tego mistrza, to praktycznie go nie stracił, a już na pewno nie zaliczył jakiegoś słabego sezonu. Jak tak dalej pójdzie. Przecież to jest niepojęte, jak gość potrafi utrzymać ten sam poziom motywacji przez lata, mając mimo wszystko silną i bogatą konkurencję. W Anglii nikt nigdy nie zrobił 4 mistrzostw, a on to samo robi w każdym klubie, w którym jest.
GOAT.



