Ja lubiłem Arsenal w czasach LE, bo można było sobie pooglądać 'egoztycznych' rywali których w innych okolicznościach nigdy byś nie zobaczył, a po drugie można sobie było pooglądać dużo rezerwowych/młodych w akcji, którzy na poziomie LM nie mieszczą się nawet w kadrze meczowej.
Także bardzo sobie ceniłem te czwartki, aczkolwiek od kilku tygodni co raz bardziej uświadamiam się że ja mam po prostu zupełnie inne podejście do kibicowania niż większość z was - bardziej czerpię przyjemność z eventu meczowego niż wy, za to zupełnie mniejszą emocjonalną wagę przywiązuję sukcesów czy miejsca na koniec sezonu.



