Coś w tym na pewno jest. Jestem spragniony sukcesów i dopóki ETH mi w tym sezonie nie obrzydził footballu, to za Ole też się ekscytowałem każdym meczem o stawkę. Nieważne, czy puchar Myszki Miki, czy LE, czy drużyna walcząca o utrzymanie. Ok. Skłamię, mówiąc, że wygrana z trzecioligowym zespołem w pierwszych rundach pucharu da mi taką samą radość jak wygrana o awans do fazy pucharowej LM w ostatnich sekundach przeciwko rywalowi na poziomie, ale ekscytacja przed meczem i w trakcie meczu była.
Natomiast jak byłem "syty" lub świeżo po SAFie, to zupełnie inaczej się do tego podchodziło. LE to był przymus, a z EFL Cup chciałem szybkiego odpadnięcia, żeby był lżejszy terminarz w grudniu i styczniu.
Arsenal jest na ogromnym głodzie już o 10 lat dłużej, więc jak najbardziej rozumiem podejście @sickstick.



