Analogicznie, w miarę szybko zidentyfikowałem bayerski walec jako gwiazdkę sezonu do śledzenia zanim to było modne, bo raz, że piękny styl gry, dwa - niesamowicie dużo jakości, a trzy - Xabi Alonso. Była to inwestycja godna (pewnie dlatego, że po 20 latach śledzenia Realu chce się raz na jakiś czas underdoga do kibicowania, nie?), ale za rok wiem, że bez tego efektu nowości dalej będę ich oglądać, ale z dużo mniejszym zaangażowaniem.
Jedyne co mnie negatywnie dziwi, to gdy np. czytam negatywne opinie np. o Lidze Europy ze strony kibiców klubów, które przez kilkanaście lat miały niewiele sukcesów porównywalnych lub większych od Ligi Europy: wtedy mam takie "trochę w dupie Wam się poprzewracało", ale głupio pisać to gdy ktoś odpowie "ło, fan Realu, blabla". Ale fakt faktem. Resztę pobudek łatwo jest mi zrozumieć.



