Grupa C
USA - Boliwia 2:0 (Pulisic 3' Balogun 44')
Zgodnie z oczekiwaniami reprezentacja gospodarzy pewnie pokonała Boliwię, wynik mógł być zresztą dużo wyższy. Ku mojemu zadowoleniu w boliwijskiej drużynie wystąpiło kilku piłkarzy The Strongest, mojego ulubionego południowoamerykańskiego klubu - bramkarz Guillermo Viscarra oraz napastnicy Bruno Miranda i weteran Rodrigo Ramallo. Amerykanie zaatakowali od początku, już w 3 min. po krótko rozegranym rzucie rożnym Pulisic znakomitym uderzeniem od poprzeczki pokonał Viscarrę. W 8 min. dobrej sytuacji nie wykorzystał Timothy Weah, mógł podawać, ale zdecydował się na uderzenie z ostrego kąta, które obronił bramkarz The Strongest. Boliwijczycy w 1. połowie praktycznie nie zaistnieli w ataku, za to Amerykanie jeszcze przed przerwą podwyższyli wynik - Folarin Balogun uderzeniem po ziemi przy dalszym słupku zdobył gola. Po przerwie Boliwijczycy początkowo zaczęli trochę odważniej, pokazał się ich młody talent Miguel Terceros z Santosu. Nadal znacznie lepsi byli jednak Amerykanie i tylko ich nieskuteczność sprawiła, że w 2. połowie wynik nie uległ zmianie. Najlepszą okazję zmarnował w ostatniej minucie podstawowego czasu gry Ricardo Pepi, którego strzal z najbliższej odległości oraz słabo już kontrolowaną dobitkę jakimś cudem obronił Viscarra. No cóż, jakikolwiek punkt na tym turnieju będzie dla Boliwii sukcesem, realistycznie rzecz biorąc szanse na niego będą dopiero w trzecim meczu, przeciwko Panamie.



