Pomimo komentarzy na temat ogromnej brutalności realizmu tego filmu zdecydowałem się jednak go obejrzeć i teraz żałuję...www.horror.com.pl pisze:Film rozpoczyna się od raportu związanego z zaginięciem trzech osób, które wybrały się do jednej z dżungli w Ameryce Południowej w celu nakręcenia filmu o życiu tamtejszych mieszkańców. Zainteresowany ich zniknięciem, profesor Monroe postanawia zbadać cała sprawę i wraz z grupą przewodników udaje się na miejsce zdarzeń. Mężczyzna bardzo szybko staje się świadkiem brutalnych rytuałów prowadzonych przez miejscową ludność, a po jakimś czasie odnajduje zwłoki poszukiwanych osób. Na miejscu odnalazł także filmy będące sprawozdaniem z ich wyprawy i to one okazały się najbardziej szokującym elementem jego znaleziska. Po powrocie do Nowego Jorku poddaje się szczegółowej analizie taśm i widząc brutalność, gwałty, spalenie wioski tubylcom, dochodzi do wniosku, że to nie kanibale, lecz biały człowiek okazał się niecywilizowany.
Naprawdę nie rozumiem twórców, jaki mieli cel w nakręceniu takiego filmu (być może chodziło o ukazanie kontrastu pomiędzy dwoma światami, ale są na to inne sposoby...), a tym bardziej ludzi, którzy uważają go za kultowywww.horror.com.pl pisze:Jako ciekawostkę warto także zaznaczyć, że zabijanie zwierząt na planie odbywało się naprawdę i nie ma tutaj żadnego koloryzowania.
Jeśli ktoś koniecznie chce obejrzeć, to raczej nie po obiedzie
Moja ocena: 0/10


