Może przesadzam, ja ogólnie jestem reprezentacyjnosceptykiem co pewnie już większość zdążyła zauważyć, może jest to spowodowane tym, że piłka klubowa > piłka narodowa, a rozpływanie się nad talentem Ardy Gulera niedzielnymi wieczorami na Sadar > oglądanie kunsztu taktycznego Garetha Southgate'a, i finalnie ten zimowy turniej w Katarze nie był taki zły, bo raz - piłkarze ewidentnie bardziej wypoczęci, dwa - większa możliwość oglądania spotkań, bo będąc szczerym wolę sobie wyskoczyć z domu teraz niż tracić wieczór (tym bardziej weekendu) i oglądać mecz EURO, a jednak zimowy wieczór w środku tygodnia to raczej nie jest pora na wyjście z domu przy tej polskiej pizgawicy.
Przy obecnym turnieju do zapamiętania po latach MOŻE będzie fajnie grająca Hiszpania, ale chyba nic poza tym. Fakt, faza grupowa była okej, ale finalnie po jakimś czasie wspomina się głównie te najważniejsze mecze, czyli fazę pucharową i jej ostatnie etapy, tak patrząc na turnieje, które już w miarę świadomie oglądałem, dogrywka Turków z Chorwatami na EURO08, zajebisty Urugwaj na MŚ2010, gwałt na Brazylii na MŚ2014, JE Aaron Ramsey na EURO16, finał MŚ2022, z aktualnego turnieju nie wyciągnę nic, ale to jak pisałem, nie grzeje mnie absolutnie piłka na poziomie reprezentacyjnym poza występami Urusów, więc nie jestem pewnie do końca obiektywny, gdzie większe emocje daje mi gol w doliczonym czasie Lucasa Vazqueza na Mendizorrotzie na wagę trzech punktów, a nie nudne mecze Portugalczyków czy Francuzów, gdzie np. wokół tych pierwszych zbudowano wiadomo jaką narrację po eliminacjach, a potem otrzymujemy taki a nie inny paździerz.


