Tak jak piszesz, jak ktoś trochę się tym interesuje to te cyferki robią absurdalne wrażenie. Ktoś to liczył, to tak jakby maraton pobiec w 1:50. Waty to był gamechanger jeśli chodzi o trening ale to już Armstrong na tym bazował. Armstrong twierdził, że jak na treningach przed wyścigiem będzie w stanie trzymać (tu nie pamiętam dokładnej liczby) 6,7 to na spokojnie wygra. A Pogaćar dojebał 7 przez 40 min.
Lance w swoim prime prawdopodobnie przegrałby Tour i ze Słoweńcem i z Duńczykiem. A to przecież GOAT jeśli chodzi o GT.
Straszna mnie ciekawość zżera co oni tam teraz dostają bo to jest z roku na roku postęp niespotykany. EPO miało limity, tutaj wygląda na to, że jest jeszcze daleko od limitu.


