Spoiler:
– W klubie zjawiamy się codziennie o 9 i ćwiczymy. Często biegamy tlenówki, tylko czasami pojawiają się jakieś elementy techniczne. Trenerzy mają różne pomysły, kombinują, ale nie są cudotwórcami. Porządnego treningu nie zrobią. Nic dziwnego, skoro na zajęciach jest nas trzech – opowiada Karol Kostrubała. Na co dzień ćwiczy z Przemysławem Kuligiem i Krzysztofem Kaliciakiem. Ot, takie skromne grono.
– Kiedyś było nas więcej – kontynuuje. – Zdarzały się dni, że na indywidualne zajęcia przychodziło nas sześciu. Wtedy trenerzy mieli liczniejszą grupę, starali się zorganizować wszystko tak, aby miało ręce i nogi.
– Możemy zacytować pana z nazwiska? – pytamy Kostrubały.
– Myślę, że tak. Chyba niczego złego o klubie nie powiedziałem…
Inni rozmawiać na ten temat nie chcą. Boją się. O Cracovii źle mówić nie mogą, bo grożą im kary finansowe. Jedna, niepozytywna wypowiedź, może kosztować dziesięć tysięcy złotych. Gra niewarta świeczki. Tym bardziej, że ci, którzy trafiają do krakowskiego Klubu Kokosa, mają wystarczająco przerąbane.
Pomysłów, jak uprzykrzyć życie piłkarzom, w Cracovii mają sporo. Podstawowy, to niepłacenie pensji. Zdarzały się przypadki, że zawodnicy nie otrzymywali wypłat przez cztery miesiące. Zgłaszali więc sprawę do PZPN, kasę w końcu otrzymywali… i tak w kółko, od początku. Kolejne kilka miesięcy oczekiwania, użerania się. Zabawa w kotka i myszkę.
– Kiedyś było nas więcej – kontynuuje. – Zdarzały się dni, że na indywidualne zajęcia przychodziło nas sześciu. Wtedy trenerzy mieli liczniejszą grupę, starali się zorganizować wszystko tak, aby miało ręce i nogi.
– Możemy zacytować pana z nazwiska? – pytamy Kostrubały.
– Myślę, że tak. Chyba niczego złego o klubie nie powiedziałem…
Inni rozmawiać na ten temat nie chcą. Boją się. O Cracovii źle mówić nie mogą, bo grożą im kary finansowe. Jedna, niepozytywna wypowiedź, może kosztować dziesięć tysięcy złotych. Gra niewarta świeczki. Tym bardziej, że ci, którzy trafiają do krakowskiego Klubu Kokosa, mają wystarczająco przerąbane.
Pomysłów, jak uprzykrzyć życie piłkarzom, w Cracovii mają sporo. Podstawowy, to niepłacenie pensji. Zdarzały się przypadki, że zawodnicy nie otrzymywali wypłat przez cztery miesiące. Zgłaszali więc sprawę do PZPN, kasę w końcu otrzymywali… i tak w kółko, od początku. Kolejne kilka miesięcy oczekiwania, użerania się. Zabawa w kotka i myszkę.
Myślę, że to jest główny zarzut do Cracovii.



