Marcos Álvarez?
Z nim to były niezłe jaja. Finalnie sprawa trafiła do FIFA i gość przegrał. Wszystkie pieniądze zapisanie w kontrakcie za pracę dostał, a miał najwyższy kontrakt w klubie. Natomiast można było usłyszeć informacje, że przed kontuzją i po, nie starał się zbytnio na treningach. Zawsze wymówki, że jakiś uraz, że dziecko mu się urodziło. A po pieniążki to pierwszy. Wiadomo, piłkarzyk zawsze poszkodowany. Oczywiście nie uważam, że klub był święty w całej sytuacji.



