Druga połowę zagrali w chodzonego w sumie, Motor nie wiedział za bardzo jak to próbować ugryźć. Dopiero zmiana Ndiaye nas rozruszała, pokazywał się, robił dobre wyjscia na pozycję tylko nie dawało rady nic wsadzić. No cóż. Źle nie było, były nawet dobre okazję na wyrównanie, ale jednak widać było, że Raków ma doświadczenie i jakość na eklape, ale pierwsze koty za płoty, a atmosfera była świetna na stadionie, to najważniejsze. Wreszcie ten stadion, zbudowany już wiele lat temu, doczekał się gry w Ekstraklasie i to nie przez sztuczne zapraszanie górnika.



