Sprawa kanadyjskich szpiegowskich dronów zatacza co raz szersze kręgi. Do tego wychodzi na jaw, iż proceder uprawiany był latami przez sztaby obu kadr - męskiej i żeńskiej. Swoją drogą zawsze mnie zastanawiały nadzwyczaj dobre wynki (przynajmniej jeśli chodzi o pnk) osiągane przez Kanadę na oficjalnych turniejach. W spotkaniach towarzyskich, tudzież turniejach niższej rangi Kanadyjki często dostawały manto od światowej czołówki. Do tego piłkarki Kanady nawet jeśli występowały w klubach czołowych lig to poza naprawdę paroma wyjątkami prezentowały tam raczej średni poziom. Potem jechały na turniej pokroju MŚ czy Olimpiady... i grając totalną defensywę trafiały do najlepszej 8-ki albo i wracały z medalem (to wciąż obecne Mistrzynie Olimpijskie z Tokio) - sporo ludzi włącznie ze mną tłumaczyło to szczęściem i graniem na 0 z tyłu. Teraz wychodzi na to, że owemu szczęściu pomagało nieprzepisowe i z punktu widzenia fair play - haniebne, szpiegowanie rywali.
Pojawiły się m.in zeznania świadków (którzy pewnie za immunitet chcą ratować skórę), że co najmnej dwa treningi Japonek podczas Olimpiady w Tokio zostały tam potajemnie sfilmowane. Mecz otwarcia z gospodyniami zakończył się wtedy wynikem 1-1.... a wielu chwaliło Kanadę i trenerkę Bev Pristman za przyjetą taktykę, która zneutralizowała większośc akcji Japonek - zwłaszcza biorąc pod uwagę iż kilka miesiecy wczęsniej Japonki zlały towarzysko Kanadę 4-0 czy 5-0.
Komisja dysyplinarna FIFA już pracuje... a warto pamiętać, że Kanadyjczycy to współgospodarze MŚ w 2026. Zapowiada się spory skandal.



