Mistrzyni kwalifikacji, bowiem wygrała je trzeci raz z rzędu na Igrzyskach, a w konkursach głównych strasznie się spina! Dobrze że w Tokio zdobyła to srebro, bo byłby to na zawsze stracony talent naszej oszczepniczki.
Można więc powiedzieć, że Maria jest przeciwieństwem Fajdka, który właśnie spalał się już w kwalifikacjach. A w ostatecznym rozrachunku oboje mają po jednym medalu olimpijskim.
Jednak dziś liczyłem, że Polka nauczona poprzednimi startami na najważniejszej imprezie czterolecia, pokazując tak świetną formą w kwalifikacjach, zdoła ten wynik powtórzyć w finale. A tu się okazało że to był najgorszy start na Igrzyskach, coś zdecydowanie nie pykło.



