2. kolejka
Union Saint-Gilloise - Beerschot 3:1 (Eckert 2' Mac Allister 42' Puertas 83' - Keita 48')
Po zdobyciu Superpucharu Belgii i wpadce z beniaminkiem Dender na otwarcie, piłkarze Unionu Saint-Gilloise znów pokazali (zwłaszcza w 1. połowie) niezły, ofensywny futbol, dość pewnie pokonując trenowany przez Dirka Kuyta Beerschot. Wynik został otwarty już po niespełna 120 sekundach - fatalne podanie w kierunku bramkarza przechwycił Fuseini i wyłożył piłkę Eckertowi Ayensie, a niemiecki napastnik nie miał problemów ze skierowaniem jej z bliska do pustej bramki. Wicemistrzowie Belgii kontynuowali ataki, w 10 min. po dograniu z prawego skrzydła nieatakowany w polu karnym Cameron Puertas oddał mocny strzał, jednak zbyt blisko dobrze ustawionego Davora Matijasa, w efekcie chorwacki bramkarz Beershot zdołał obronić. Goście mieli problem aby w jakikolwiek poważniejszy sposób zaistnieć w ataku, a w 42 min. stracili kolejnego gola - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola zdobył głową Kevin Mac Allister. W 2. połowie goście zagrali nieco bardziej otwarty futbol i częściej zagrażali bramce Unionu, a gol kontaktowy padł już w 48 min. - bramka ta obciąża konto Anthony'ego Morisa, luksemburski bramkarz nie powinien był chyba przepuścić tego strzału Charly'ego Keity. Iworyjski napastnik był najgroźniejszym piłkarzem Beerschot, w 71 min. zatrudniając Morrisa potężnym uderzeniem z dystansu. Choć gra Unionu Saint-Gilloise wyglądała w 2. połowie wyraźnie słabiej aniżeli w 1., to gospodarze zdołali dorzucić jeszcze jednego gola - Cameron Puertas pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z Matijasem, pieczętując wygraną wicemistrzów Belgii.
3. kolejka
Anderlecht - OH Leuven 1:1 (Dolberg 36' - Maertens 44')
Fiolki miały duże problemy już w dwóch pierwszych kolejkach -tamte mecze jeszcze z trudem wygrali, ale przeciw mającemu niezły start sezonu OH Leuven nie dali rady zgarnąć kompletu punktów. Goście byli skupieni na defensywie, jednak groźnie kontrowali i w pierwszych fragmentach meczu to oni stwarzali konkretniejsze zagrożenie pod bramką Anderlechtu. Dopiero w 18 min. dobre prostopadłe podanie dostał Kasper Dolberg, jednak w dobrej pozycji oddał ni to strzał, ni podanie, po którym piłka minęła bramkę. Brak skuteczności Duńczyka był zresztą jednym z decydujących aspektów tego meczu. Po ok. półgodzinie i rzucie rożnym dla Anderlechtu piłka jeszcze raz trafiła do Dolberga, ten upadając oddał strzał z kilku metrów, ale trafił w obrońcę. W 36 min. Duńczyk w końcu się przełamał, po dobrym dograniu Stroeykensa z bliska nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Kilka minut później były napastnik Hoffenheim mógł zdobyć kolejnego gola, ale główkując z kilku metrów trafił w Tobe Leysena. Niewykorzystane sytuacje zemściły się - w 44 min. kapitalnym uderzeniem sprzed pola karnego popisał się Matheu Maertens, doprowadzając do remisu. W 2. połowie Leuven grało aktywniej w ofensywie, obronę Anderlechtu nękał silny iworyjski napastnik Konan N'Dri. W końcówce Fiołki dość mocno naciskały, ale obrona Leuven spisywała się dobrze. Najlepszą sytuację dla Anderlechtu zmarnował, a jakże, Kasper Dolberg - w 71 min. zwodem ograł w polu karnym obrońcę, jednak uderzył bardzo mocno i nad bramką. Dzięki remisowi Leuven pozostaje niepokonane po trzech kolejkach, zaś Anderlecht z 7 punktami zajmuje trzecie miejsce. Liderem jest niespodziewanie Westerlo z kompletem punktów.



