U nas nie ma w ogóle kultury uprawiania sportu. Mało ludzi amatorsko uprawia sport, coraz mniej dzieci po lekcjach robi cokolwiek związanego ze sportem, a w szkole ściemnia na WF.
Przejdźcie się po niemieckiej plaży nad Bałtykiem. Masa boisk do piłki nożnej, siatkówki, badmintona itd., bardzo dużo aktywnych ludzi. To samo w miasteczkach. Niezliczona ilość infrastruktury do rekreacyjnego uprawiania sportu. A przejdźcie się po takim Świnoujściu. Otyłość, piwko, lody, słodycze i leżenie plackiem. Pewnie trochę przesadzam, ale w porównaniu do Niemców to jesteśmy bardzo do tyłu jeśli chodzi o amatorski/rekreacyjny/młodzieżowy sport.
Tak to wygląda, że jesteśmy mało aktywnym społeczeństwem. To że organizuje się modne "zawody" biegowe dla amatorów gdzie połowa uczestników i tak ma problem z pokonaniem dystansu i robi marszobieg przez centrum miasta o niczym nie świadczy. Sport musi być wpajany od najmłodszych lat życia, jako coś co jest potrzebne dla zdrowia i dla organizmu jak sen, odżywianie czy wizyty u lekarza. Sport w szkole na WF nie może być traktowany jako zapchajdziura tylko powinien być tam cały przekrój dyscyplin jak i ogólnorozwojowe ćwiczenia. Następnie najbardziej chętni czy najzdolniejsi powinni po lekcjach trafiać do klubów sportowych.
Orliki powinny być otwarte 24/h, a nie zamykane czy pilnowane przez jakiegoś radnego który wygania dzieci "bo za głośno" (ostatnia sytuacja z Poznania)
Kolejna sprawa to finansowanie sportu już na poziomie trochę wyższym niż młodzieżowy. Jeśli stypendia dla najzdolniejszych juniorów są tak niskie, że ledwo oni wiążą koniec z końcem to też nie dziwie się, że masa dobrze zapowiadających się zawodników rezygnuje i spełnia się zawodowo.



