Póki co Hoffenheim nie szaleje na rynku transferowym, najpoważniejszym wzmocnienie było sprowadzenie austriackiego lewoskrzydłowego Alexandra Prassa za 9,5 miliona euro ze Sturmu Graz. Na dniach ma też zostać dopięty transfer Adama Hlozka z Bayeru Leverkusen. Głównym osłabieniem jest oczywiście odejście Maximiliana Beiera do Borussii Dortmund za 28 milionów euro. Skończyło się wypożyczenie Fisnika Asllaniego du Austrii Wiedeń, ale tam furory nie zrobił i od razu poszedł na kolejne wypożyczenie, do Elverbserg. Nie został przedłużony kontrakt z Robertem Skovem - szkoda, bo Duńczyk nie grał co prawda w wyjściowym składzie, ale ze swoją dynamiką nadal potrafił wnieść sporo do gry zespołu wchodząc z ławki i bardzo dobrze oglądało się jego poczynania.
Würzburger Kickers - Hoffenheim 2:2, karne 3:5
Na początek sezonu było blisko kompromitacji w 1. rundzie DFB Pokal, ale ostatecznie udało się przejść czwartoligowca. W 1. połowie Hoffenheim grało bardzo słabo, wolno i bez pomysłu w ataku, większość dośrodkowań i wrzutek była niedokładna. W 9 min. sytuację miał Kramarić po dograniu Bruuna Larsena, ale nie trafił w piłkę w polu karnym. W 11 min. gospodarze objęli prowadzenie po fatalnym błędzie Luki Philippa, który zastępował w bramce Hoffenheim Baumanna - wciąż dość młody bramkarz nie przyjął podaje od obrońcy piłki, w efekcie Enes Kuc z bliska trafił do pustej bramki. W 18 min. w szczęśliwych okolicznościach padło wyrównanie - po strzale debiutującego Pressa piłkę odbił tak nieszczęśliwie Farahnak, że wpadła ona do siatki i zapisano mu samobója. Później sytuację dla Hoffenheim miał Kaderabek, który złożył się do woleja z kilku metrów, ale zupełnie źle trafił w piłkę. Później gra ofensywna długo szła podopiecznym Matarazzo jak po grudzie, nie stwarzając większego zagrożenia pod bramką Würzburga. Po przerwie, w 58 min. kapitalnej okazji do powrotu na prowadzenie nie wykorzystali gospodarze - po dalekim wrzucie z autu jeden z ich piłkarzy nie trafił chyba mniej niż z dwóch metrów, posyłając piłkę nad bramką(co było chyba w tej sytuacji trudniejsze niż zdobycie gola). Po bezbarwnej grze Hoffenheim oba zespoły dociągnęły do dogrywki, a tam prowadzenie dał gospodarzom w 100 min. Hannemann uderzeniem po ziemi. Hoffenheim pozbierało się i w końcu zaczęło grać jak przystało na drużynę z Bundesligi. W 110 min. wyrównał Bülter - jego pierwsze uderzenie obronił jeszcze dobrze broniący w tym meczu Johann Hipper, ale przy dobitce był bez szans. Później bliski zdobycia gola był Kramarić, po jego uderzeniu oddanym z dużą rotacją efektowną paradą popisał się Hipper, a chwilę później w stuprocentowej sytuacji Anton Stach uderzył obok prawego słupka. Rozstrzygnąć musiały rzuty karne - piłkarze Hoffe byli bezbłędni, a Luca Philipp częściowo odkupił swoje winy i obronił jedną z jedenastek na wagę awansu.
Oczywiście byłem za Hoffenheim, ale na koniec jednak trochę żal było mi Würzburger Kickers - zagrali z ogromną ambicją i dyscypliną taktyczną, przez długi czas niwelując przewagę wyżej notowanego rywala w jakości. Podopieczni Matarazzo zagrali po prostu bardzo słaby mecz, z wyjątkiem ostatnich 10 minut dogrywki. W Bundeslidze i LE trzeba będzie wznieść się na znacznie wyższy poziom.



