Sevilla - Villarreal 1:2
Był to dobry, żywy i emocjonujący mecz na Ramon Sanchez-Pizjuan. O zmianach kadrowych w Villarreal już pisałem w poprzednim poście, natomiast w Sevilli pracę rozpoczął Garcia Pimienta, z klubu odszedł znakomicie spisujący się w ataku En-Nesyri, zaś przyszli Saul Niguez (wypożyczenie z Atletico) i obiecujący Argentyńczyk Valentin Barco (wypożyczenie z Brighton, ale dziś był jeszcze na trybunach). Już w 2 min. Żółta Łódź Podwodna objęła prowadzenie - Alex Baena zagrał świetne podanie na wolne pole do Amauta Danjumy, który wykorzystał fatalne ustawienie obrońców i pewnie wykorzystał sytuację sam na sam. Po utracie gol Sevilla ruszyła do ataku i przejęła inicjatywę. Aktywny na prawym skrzydle był Lukebakio, dynamiczny na prawym skrzydle, ale było w tym więcej robienia wiatru niż konkretów. W 8 min. do siatki trafił wbiegający w pole karne Juanlu Sanchez, ale po interwencji VAR okazało się, do podający mu Isaac Romero był na spalonym. W 16 min. Santi Comesana w nieodpowiedzialny sposób stracił piłkę przed własnym polem karnym, ale strzał Isaaca Romero obronił Diego Conde. Chwilę później doskonałą sytuację zmarnował po wrzutce w pole karne Loic Balde - Conde dobrze wyszedł z bramki, skrócił kąt i obronił. Villarreal był spychany do coraz głębszej defensywy i nie zdołał utrzymać prowadzenia do przerwy. W siódmej minucie doliczonego czasu gry kapitalne oddanie z połowy boiska zagrał Ocampos, a Lukebakio z powietrza nie do obrony. W 2. połowie początkowo miała miejsce wyrównana gra, akcja za akcję, ale później znów przewagę uzyskała Sevilla - w 60 min. Conde po strzale Carmony odbił piłkę przed siebie, ale naprawił własny błąd i obronił także dobitkę Isaaca Romero. Kilka minut później w poprzeczkę trafił Saul, a zdobyty w 69 min. gol Comesany dla Villarreal został anulowany z powodu spalonego. Choć to Andaluzyjczycy naciskali, to w doliczonym czasie gry po kolejnym w tym meczu poważnym błędzie obrony w 94 min. pilkę dostał Ayoze Perez i rozstrzygnął mecz na korzyść Żółtej Łodzi Podwodnej.
No cóż, Garcia Pimienta po wykonaniu świetnej roboty w Las Palmas zalicza słaby początek w Sevilli – tylko punkt w dwóch pierwszych meczach, a teraz Sevillę czeka trudny wyjazd na Baleary.



