Atletico Madryt - Espanyol 0:0
Niespodzianka na Wanda Metropolitano, Los Colchoneros po raz drugim w tym sezonie gubią punkty. Poważnie wzmocniony tego lata zespół Simeone od pierwszych minut rzucił się do ataków na powracający do La Liga Espanyol, spychając beniaminka do głębokiej obrony. W 6 min. po błędzie obrony gości strzał Alvareza obronił Joan Garcia, a niecałą minutę później po kapitalnie rozegranej akcji Samuel Lin ubiegł bramkarza gości i trafił w słupek. W 13 min. bliski zdobycia gola był sprowadzony Villarreal Alexander Sorloth, głową posłał piłkę obok bramki. Chwilę później kolejną świetną sytuację zmarnował Alvarez, po rzucie rożnym i zgraniu głową Le Normanda uderzył nad bramką. Espanyol przez pierwsze 20 minut w zasadzie nie zaistniał w ataku, próby kontr były szybko kasowane przez drugą linię Atleti. W 25 min. znów nieskuteczny był Sorloth - Norweg chyba trochę niepotrzebnie przeszkodził Alvarezowi w polu karnym i uderzył obok bramki. W ostatnim kwadransie 1. połowy Espanyol zaczął w końcu grać aktywniej w ataku i stworzył sobie nawet dobrą sytuację - w 32 min. po dograniu z prawej flanki akcję zamknął z kilku metrów Javi Puado, jednak posłał piłkę nad bramką. Po przerwie Atletico nie dominowało już tak jak w pierwszych 30 minutach, a tempo meczu spadło. Zmiany poczynione przez Cholo w przerwie niewiele wniosły, i choć w 54 min. do siatki trafił wreszcie Rodrigo Riquelme, to po analizie VAR gol nie został uznany. Espanyol ogarnął się w stosunku do pierwszych 30 minut i nie dopuszczał już tak łatwo do sytuacji bramkowych, dzięki czemu wywiózł z Madrytu cenny remis.
Mecze La Liga nie rozpieszczały dziś golami, bo Real Valladolid zremisował bezbramkowo Leganes, zaś Athletic Bilbao pokonał Valencię 1:0 po precyzyjnej główce Benata Pradosa.



