GKS Katowice - Widzew Łódź 2:2
W teorii remis sprawiedliwy bo w pierwszej połowie wyraźnie lepszy był Widzew (choć to my trochę wbrew logice boiskowej wyrównaliśmy i parę minut później wyszliśmy na prowadzenie) a w drugiej Gieksa. No ale biorąc pod uwagę jak wyglądała ta druga połowa gdzie już mieliśmy ten wynik, abstrahując od tego czy zasłużenie ale mieliśmy a Widzew był na oparach i zdecydowanie bardziej pachniało golem na 3:1 niż na 2:2 no to utrata zwycięstwa w doliczonym czasie boli. Mówi się trudno bo nic innego nie pozostaje.



