Heidenheim - Hoffenheim 0:0
Bezbramkowy remis z którego jestem jako tako zadowolony, bo w przekroju całego meczu bliżej do zwycięstwa było jednak gospodarzom. Poza tym, Hoffenheim po raz pierwszy w tym sezonie Bundesligi zagrało na zero z tyłu, jest to też trzeci z rzędu ligowy mecz bez porażki. 1. połowa była dość wyrównana, aczkolwiek z lekkim wskazaniem na Heidenheim - w 9 min. Pieringer uderzył obok bramki, a w 12 min. Patrick Mainka z dobrej pozycji uderzył nad bramką. Gra obu zespołów byłą mocno szarpana, brakowało płynności, ale jednak większe zagrożenie niosły ataki Heidenheim. Najgroźniej w 1. połowie było w 36 min., kiedy to w pole karne wpadł Paul Wanner, jego uderzenie po nodze Nsokiego minęło jednak bramkę. Najlepszym okresem gry Hoffenheim był pierwszy kwadrans po przerwie - podopieczni Matarazzo ruszyli do ataku i stworzyli sobie kilka sytuacji. W 48 min. Grillitsch uderzył nad bramką, a chwilę później po dobrym podaniu Hlozka Marius Bülter zwodem na zamach położył obrońcę i znalazł się w sytuacji sam na sam z Kevinem Müllerem, ale bramkarz Heidenheim obronił nogą dość kiepski strzał byłego piłkarza Schalke. W 60 min. Hoffenheim dostało poważne ostrzeżenie ze strony gości - Nsoki i Akpoguma pogubili się zupełnie w obronie i zostali ograni przez Brazylijczyka Leo Scienzę, który posłał jednak piłkę obok dalszego słupka. Gospodarze kontynuowali ofensywną grę i w 71 min. mieli najlepszą okazję meczu - wprowadzony na boisko chwilę wcześniej Maximilian Breunig uderzył z kilku metrów, jednak Baumann zdołał odbić piłkę na poprzeczkę, a dobitka była niecelna. Wydawało się, że to Heidenheim będzie walczyć w końcówce o trzy punkty, ale w doliczonym czasie gry Hoffenheim mogło rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść - Berisha uderzał z dość ostrego kąta, Müller obronił, a rezerwowy napastnik Hoffe zrobiły chyba lepiej próbując dogrywać do ustawionego przed bramką kolegi.
Maraton meczowy Hoffenheim na przełomie października i listopada trwa - najbliższym meczem będzie pojedynek z Norymbergą w DFB Pokal. Zważywszy na liczne kontuzje i natężenie meczów być może Matarazzo da szansę zawodnikom, którzy dostawali dotychczas mniej minut.



