Liga belgijska

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post autor: Cement » 27 paź 2024, 22:07

Zaległa relacja i dzisiejszy belgijski klasyk, który może nie stał na najwyższym poziomie, ale dostarczył sporo emocji.


8. kolejka

Standard Liege - Union Saint-Gilloise 0:0
Mecz ten wyraźne obrazował główny problem Unionu Saint-Gilloise w tym sezonie. Ekipa, która w poprzednim sezonie prezentowała efektowną grę ofensywną, ma problem ze zdobywaniem goli. Choć w 1. połowie meczu z trapionym problemami finansowymi i budowanym za niewielkie pieniądze zespołem Standardu wicemistrzowie Belgii dominowali, nie potrafili przekuć tej przewagi w gole. Uderzenia głową Fusseiniego w 13 min. czy Castro-Montesa w 31 min. nie mogły pokonać dobrze spisującego się w tym meczu młodego Matthieu Epolo, dopiero w końcówce 1. połowy zrobiło się ciekawiej, i do pod obiema bramkami. Najpierw bardzo aktywny w tym meczu Chorwat Franjo Ivanović ograł rywala w polu karnym, a jego strzał obronił Epolo. W odpowiedzi Standard wyprowadził szybki atak zakończony strzałem Zeqiriego, który zmusił Anthony'ego Morisa do interwencji ratującej Union przed utratą gola. W 44 min. najlepszą okazję dla gości miał Fusseini, który zdołał obrócić się z piłką w polu karnym, ale jego strzał fantastycznie obronił Epolo. W 2. połowie gra Unionu wyglądała już zdecydowanie słabiej, a Standard zaczął dochodzić do głosu i stwarzać zagrożenie pod bramką bronioną przez reprezentanta Luksemburga. Najlepszą sytuację dla gości miał w 2. połowie Ivanović, którego kolejny strzał obronił Epolo. Mimo lepszej gry w 2. połowie gospodarze nic nie strzelili, ale i tak Standard jest póki co zaskoczeniem in plus w tym sezonie - klub z dużymi kłopotami, który musiał ściągać zawodników z rezerw by łatać kadrę, póki co notuje przyzwoite wyniki.

12. kolejka

Club Brugge - Anderlecht 2:1 (Vermant 8' Talbi 75' - Simić 88')
Brugia zasłużenie pokonała Fiołki, będąc w tym meczu zespołem dużo lepszym - szkoda, że Michał Skóraś znów zaczął mecz na ławce. W 1. połowie dominacja gospodarzy nie podlegała dyskusji, zdobyli oni gola już w 8 min. - Jan-Carlo Simić popełnił koszmarny błąd w obronie tracąc piłkę przed własną bramką, a Romeo Vermant nie zmarnował sytuacji sam na sam z Coosemansem. W 16 min. wynik podwyższyć mógł Tzolis, bramkarz gości obronił jednak nieco zbyt lekki strzał Greka. Anderlecht miał problem by zaistnieć w ofensywie i na dłużej trzymać się na połowie rywala z piłką, a jeszcze przed przerwą mógł stracić kolejne gole - w 38 min. nad bramką uderzył Jashari, chwilę później Coosemans obronił potężne uderzenie Tzolisa, a po wynikłym z tego rzucie rożnym bramkarz gości zatrzymał Skov Olsena. Po przerwie Tzolis trafił wreszcie do siatki Anderlechtu, ale okazało się, że Grek był na minimalnym spalonym. Anderlecht w 2. połowie trochę otrząsnął się z przewagi rywala i zaczął grać aktywniej w ataku. Kiedy wydawało się, że gra Fiołków zaczyna się zazębiać, dostali drugi cios - długie podanie otrzymał wprowadzony kilka minut wcześniej Chemsdine Talbi, obiegł próbującego bardzo wysoko interweniować Coosemansa i spokojnie posłał piłkę do pustej bramki. W końcówce kontaktowego gola zdobył Simić - z powtórek wydawało się, że był na spalonym, ale sędziowie VAR orzekli inaczej. Gol kontaktowy dał nadzieję Anderlechtowi, który jednak był skutecznie wybijany z rytmu przez zespół gospodarzy. Mimo to w ósmej minucie doliczonego czasu gry Fiołki miały kapitalną sytuację do wyrównania - zmarnował ją rezerwowy Matthias "Zanka" Jorgensen, który z bliskiej odległości źle trafił w piłkę i posłał ją obok dalszego słupka. Brugia jest obecnie na trzecim miejscu i traci siedem punktów do prowadzącego Genk, które pokonało dziś na wyjeździe Gent 2:0.

Wróć do „Piłka nożna na świecie”