13. kolejka
Mechelen - Union Saint-Gilloise 1:1 (Touba 90+4' - David 20'-karny)
Zwycięstwo wymknęło się z rąk wicemistrzom Belgii w samej końcówce, choć trzeba przyznać, że trenowane przez Besnika Hasiego Mechelen było w przekroju całego meczu zespołem lepszym, a Union nadal zawodzi. Goście byli aktywniejsi w pierwszych minutach mecz, próbując grać wysokim pressingiem, później spotkanie się wyrównało, ale w sumie do rzutu karnego nie było żadnej dobrej sytuacji bramkowej. Touba sfaulował Chorwata Franjo Ivanovicia w polu karnym, a jedenastkę wykorzystał uderzeniem po ziemi sprowadzony przed sezonem z estońskiego Nomme Kalju kanadyjski napastnik Promise David. Mechelen po utracie gola przejęło inicjatywę, ale długo nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Dopiero w końcówce 1. połowy kapitalną okazję dla gospodarzy zmarnował Belghali, który nawinął rywala w polu karnym, ale później posłał piłkę wysoko nad bramką. Union mógł przed przerwą podwyższyć - w 41 min. świetnie dośrodkował Lapoussin, a Promise David ubiegł bramkarza gospodarzy i oddał strzał głową z bliska, niecelny. W doliczonym czasie gry jeszcze bliżej był Ivanović, który pozostawiony bez opieki oddał strzał z linii pola karnego, minimalnie obok bramki. Po przerwie obraz gry uległ zmianie - Mechelen ruszyło do ataku i zepchnęło Union do głębokiej obrony, wyrównanie wisiało w powietrzu. W 54 i 55 min. Benito Raman miał dwie kapitalne sytuacje w przeciągu minuty, za pierwszym razem jego strzał obronił Anthony Moris, za drugim interweniujący obrońca Christian Burgess jakimś cudem zdołał odbić piłkę i skierować ją na słupek, po czym wyszła ona w pole. Wicemistrzowie Belgii przetrwali tę nawałnicę, z czasem ataki Mechelen stały się mniej groźne i wydawało się, że Union to dowiezie. Co gorsza dla Meclehen, w końcówce kibice gospodarzy zaczęli rzucać przedmiotami na murawę, a plastikowy kubek z napojem trafił Anthony'ego Morisa, któremu też puściły nerwy i zachował się niesportowo wobec trenera gospodarzy Besnika Hasiego. Wobec ekscesów kibiców Arbiter przerwał mecz w doliczonym czasie gry i tutaj niestety urwał się sygnał, toteż nie zobaczyłem gola wyrównującego zdobytego po wznowieniu gry przez Ahmeda Toubę, który tym samym odkupił winy za sprokurowanego karnego.
Dziś mecz na szczycie Jupiler Pro League, lider KRC Genk podejmie wiceliderującą przed tą kolejką Antwerpię. Oba kluby czują na plecach oddech Club Brugge, które pokonało wczoraj na wyjeździe OH Leuven 1:0 po golu Skov Olsena.



